Mamy właśnie taki czas kiedy nawet nie idziesz na bal sylwestrowy to zastanawiasz się podsumowując: co spotkało Cię w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Często okazuje się, że pamiętasz tylko urodziny kolegi albo wakacje na których hotel pozostawiał wiele do życzenia. A gdyby tak faktycznie, z większą niż dotychczas rzetelnością zrobić podsumowanie tego co było planem/celem a co z tego wyszło może się okazać, że grafika niżej jest Ci szczególnie bliska:

Prawda jest taka, że większość rzeczy z tego wykresu nigdy nie była planem.
Była myślą.
„Schudnę.”
„Zacznę więcej zarabiać.”
„Odstawię nałogi.”
To brzmi jak plan, ale nim nie jest. To są hasła. Życzenia, a one niestety nie prowadzą do zmiany.
Kiedy cel naprawdę staje się planem?
Plan zaczyna się dopiero wtedy, gdy wiesz:
- co dokładnie robisz,
- kiedy to robisz,
- jak często to robisz.
Jeśli tego nie ma, mózg traktuje cel jak luźną ideę. A luźne idee przegrywają z codziennością za każdym razem, tym bardziej kiedy nie zostało to zapisane!
Myśli są zbyt ulotne a informacji dziennie zbyt wiele żeby dokładnie o nich pamiętać.
Dlatego ten wykres wygląda tak, a nie inaczej. Nie dlatego, że zabrakło chęci.
Tylko dlatego, że nie było procesu.
Zamiast:
„zrzucić 5 kg”
zapisz:
„w poniedziałki, środy i piątki idę na minimum 30-minutowy spacer lub trening”.
Zamiast:
„zarabiać więcej”
zapisz:
„raz w tygodniu wysyłam minimum 5 ofert / robię jedną rozmowę / uczę się jednej konkretnej umiejętności”.
Zamiast:
„rzucić nałogi”
zapisz:
„przez pierwsze minimum 14 dni ograniczam X, zapisuję każdy dzień i sprawdzam, co działa”.
Minimum zamiast perfekcji – klucz do konsekwencji
Jak widzisz to nie są kosmiczne cele. I nie muszą być. Najważniejsze żeby były Twoje.
To są realne kroki, które da się wykonać nawet wtedy, gdy nie masz idealnego dnia a gwarantuje, że dni z „nie chce misie(M)” będzie o wiele więcej niż tych z zapałem. Widzisz, że w każdym z tych zdań powyżej jedno słowo się pojawia w każdej wersji?! MINIMUM. Jak zrobisz więcej będzie kapitalnie ale jak mówi Mika Kojonkoski: nie musi być idealnie żeby było dobrze. To determinacja i konsekwencja decyduje o powodzeniu.
Dlaczego kierunek w życiu jest tak ważny?

Właśnie dlatego.
Bez kierunku:
- zaczynasz wiele rzeczy i żadnej nie kończysz,
- masz poczucie, że ciągle jesteś zajęty, ale niewiele z tego wynika.
Z kierunkiem:
- decyzje stają się prostsze,
- nawet gorszy dzień nie wytrąca Cię całkiem z toru.
I tu dochodzimy do najważniejszego.
Jedno działanie, które zmienia wszystko

Ale dopóki nie pojawi się jedna konkretna rzecz, którą faktycznie zrobisz,
wszystko inne pozostaje zerem.
DZIAŁANIE – nadaje sens całej reszcie.
Bez niego nawet najlepszy plan jest tylko zbiorem myśli.
Jak naprawdę zaplanować 2026 rok?
Dlatego plan na 2026 nie powinien zaczynać się od pytania:
„co chcę osiągnąć?”
Tylko od pytania:
„Jak osiągnę to na czym bardzo mi zależy? Co dokładnie zrobię?”
Nie kiedy będziesz zmotywowany.
Nie kiedy będziesz miał idealne warunki.
Tylko wtedy, gdy dzień będzie zwyczajny, męczący i nijaki. Bo takich dni będzie najwięcej.
Proces wygrywa z chaotycznym zrywem
Jeśli potrafisz wskazać:
- jeden kierunek,
- kilka zapisanych, prostych kroków,
- i wersję minimum, którą wykonasz niezależnie od nastroju,
to masz coś, czego wcześniej mogło brakować: proces (nawet powolny) zawsze wygrywa z chaotycznym zrywem. Dlatego zaakceptuj swoje błędy. Zapisz cele, nawet jeśli wydają się banalne.
I zacznij mimo lęku, mimo braku idealnego momentu. Możesz nawet nie wiedzieć jak. Najważniejsze żebyś wiedział, że chcesz i zaczął!

I jeśli za rok znowu spojrzysz na wykres podsumowujący ostatnie 12 miesięcy,
jest duża szansa, że po raz pierwszy nie pomyślisz jak dotychczas:
„znowu się nie udało”, tylko: „zrobiłem to!” minimalizując efekt losowości.
Podsumowanie
To właśnie dlatego tak ważne jest, żebyś wiedział, dokąd zmierzasz i jeśli jesteś w tym miejscu zatrzymaj się na moment i pomyśl: za chwilę Sylwester, nowy rok… ile jeszcze tych Sylwestrów Ci zostało? 14? 7? Żeby nawet 35 to dużo? Możliwe, że połowę masz już za sobą! Pomyśl o tym dzisiaj żeby na pewnym etapie swojej drogi przyznać, że ŻYŁEŚ według własnych wartości, planów, celów czy zasad a nie przetrwałeś z dnia na dzień i roku na rok.